Wypadek z pojazdem uprzywilejowanym

wypadek z pojazdem uprzywilejowanym

Czy wypadek z pojazdem uprzywilejowanym zawsze jest jednoznaczny? Czy kierowca pojazdu uprzywilejowanego zawsze jest w lepszej sytuacji od "zwykłego" uczestnika ruchu? Czy takiemu kierowcy faktycznie więcej wolno? Kilka uwag na marginesie wyroku Sądu Okręgowego w Bydgoszczy Wydział IV Karny-Odwoławczy z 11 kwietnia 2014 roku (sygn. akt: IV Ka 175/14).

Okazuje się, że nie, tzn. że kierowca pojazdu uprzywilejowanego nie zawsze uniknie kary, pomimo że używa odpowiednich sygnałów świetlnych i dźwiękowych. We wspomnianym orzeczeniu Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wyjaśnił jakie okoliczności muszą zaistnieć, aby kierowca pojazdu uprzywilejowanego mógł się zwolnić z odpowiedzialności za stłuczkę.

Czego dotyczyła sprawa?

Sąd rozpoznawał sprawę kierującego karetką pogotowia obwinionego o popełnienie wykroczenia z art. 86 § 1 kodeksu wykroczeń, w myśl którego: "kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny".

Konkretny zarzut brzmiał: "w dniu 28.09.2012 r. o godz. 14.55 w B., na skrzyżowaniu ulicy (…) z ulicą (…), kierując samochodem marki M. (…) (…) nr rej. (…), nie zastosował się do sygnalizatora świetlnego (S-1), który nadawał sygnał czerwony, nie ustąpił pierwszeństwa kierującemu samochodem osobowym marki F. (…) nr rej. (…), w wyniku czego doszło do zderzenia się pojazdów, czynem swoim powodując zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym".

Jak sprawa została rozstrzygnięta?

Sąd I instancji (Sąd Rejonowy w Bydgoszczy) uniewinnił kierowcę karetki od zarzuconego mu czynu, gdyż uznał, że zachował on należytą ostrożność przy przejeżdżaniu skrzyżowania podczas wyświetlanego dla jego kierunku ruchu sygnału czerwonego.

Orzeczenie okazało się błędne…

Sąd Okręgowy nie podzielił stanowiska Sądu Rejonowego. Wyjaśnił przy tym, że dla przypisania odpowiedzialności z art. 86 kodeksu wykroczeń konieczne jest ustalenie, że sprawca nie zachował "należytej ostrożności", a więc takiej, jaka była wymagana w danej sytuacji. Dodał równocześnie, że każdy uczestnik ruchu drogowego jest obowiązany do zachowania ostrożności, czyli do postępowania uważnego, przezornego i stosowania się do sytuacji istniejącej na drodze. Podał, że w niektórych sytuacjach ustawodawca wymaga od uczestnika ruchu drogowego ostrożności szczególnej, a więc większej, bardziej nasilonej niż zwykle wymagana. Sąd powołując się na autorytet Sądu Najwyższego doprecyzował, że taka szczególna ostrożność, to ostrożność polegająca na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestników ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie.

Sąd skonstatował, że kierowca pojazdu uprzywilejowanego nie ma własnego kodeksu drogowego, zaś zagadnienie jego odpowiedzialności sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy prowadząc samochód zachował w konkretnych warunkach należytą ostrożność we właściwym jej stopniu, czy sposób jazdy odpowiadał istniejącym w tym czasie i miejscu warunkom drogowym, czy był zgodny z wymaganiami bezpieczeństwa. Wyraził tym samym bardzo istotny pogląd, że styl jazdy takiego kierowcy powinien być zawsze dostosowany do warunków panujących na drodze. Kierowca taki nie powinien bowiem dążyć do celu za wszelką cenę – jego jazda powinna być zgodna z zasadami bezpieczeństwa. 

Obowiązek zachowania szczególnej ostrożności.

Sąd Okręgowy podkreślił, że w omawianej sprawie, wobec ustalenia przez sąd I instancji, iż obwiniony zdecydował się jako kierujący pojazdem uprzywilejowanym wjechać na skrzyżowanie wbrew wyświetlanego dla niego czerwonego sygnału świetlnego, wymagane było zachowanie przez niego szczególnej ostrożności. Taki wymóg wynikał z istniejącej sytuacji drogowej oraz treści art. 53 ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym, zgodnie z którym:

kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy:

  • uczestniczy w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego albo

  • uczestniczy w przejeździe kolumny pojazdów uprzywilejowanych albo

  • uczestniczy w wykonywaniu zadań związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, którym na mocy odrębnych przepisów przysługuje ochrona;

  • pojazd wysyła jednocześnie sygnały świetlny i dźwiękowy (po zatrzymaniu pojazdu nie wymaga się używania sygnału dźwiękowego);

  • w pojeździe włączone są światła drogowe lub mijania.

Powyższe warunki muszą być spełnione łącznie aby kierujący pojazdem uprzywilejowanym mógł korzystać ze swych uprawnień, przy czym sposób korzystania z ułatwień nie może zagrażać bezpieczeństwu innych uczestników ruchu. Z treści zarówno art. 9, jak i art. 53 ustawy Prawo o ruchu drogowym wynika, że między zwykłym uczestnikiem ruchu a kierującym pojazdem uprzywilejowanym zachodzi pewna zależność. Na pierwszym z nich ciąży obowiązek, dopiero po którego spełnieniu drugiemu przysługują pewne uprawnienia. Nie może więc korzystać ze swych uprawnień (tj. ułatwień w ruchu) np. kierujący karetką pogotowia, mimo że ma włączone sygnały, jeżeli nie upewni się, że tych uprawnień udzielili mu inni uczestnicy

Na kim zatem spoczywa odpowiedzialność za wykroczenie?

Sąd Okręgowy wyjaśnił, że jeżeli dojdzie do zderzenia się pojazdu uprzywilejowanego z pojazdem niekorzystającym z uprzywilejowania, to zastosowanie mają normalne przepisy o ruchu drogowym. Wjazd na skrzyżowanie karetki pogotowia z włączonymi sygnałami podczas emisji czerwonego sygnału świetlnego dopuszczalny jest tylko po upewnieniu się kierującego, że została ona przez wszystkich zauważona, o czym świadczy udzielenie jej pierwszeństwa.

Sąd przypomniał, że w przypadku kolizji ewentualna odpowiedzialność kierowcy karetki za jej spowodowanie wskutek niezachowania szczególnej ostrożności, nie oznacza automatycznie, że i drugi jej uczestnik nie może odpowiadać za nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu pojazdowi uprzywilejowanemu (jeżeli ustalenia będą wskazywały, że np. mógł i powinien słyszeć lub widzieć nadjeżdżającą karetkę). 

Posłowie

Dla chętnych podaję link do całego orzeczenia. Jak widać kierowca pojazdu uprzywilejowanego nie jest na drodze świętym, któremu wszystko wolno. Mieliście kiedyś takie nieprzyjemne zdarzenie? Jak skończyło się ono w waszym przypadku – czy kierowca pojazdu uprzywilejowanego był faworyzowany?

O innych sytuacjach, kiedy macie prawo na drodze, przeczytacie tutaj.

 

PODZIEL SIĘ: