Pieszy na pasach

pieszy na pasach.2012 OLSZTYN , . FOT. MARCIN WOJCIECHOWSKI / AGENCJA GAZETA

Pieszy na pasach może wszystko? Problem ten badał Sąd Najwyższy w wyroku z 9 marca 2005 roku (sygn. akt: II CK 481/04), który odpowiedział na dwa ważne pytania. Po pierwsze, czy pieszy zobowiązany jest, przed wkroczeniem na jezdnię, sprawdzić, czy nadjeżdżające samochody znajdują się w bezpiecznej odległości. A po drugie, czy pieszy musi liczyć się z możliwością, że nie jest widoczny dla kierowców pojazdów, skoro sam wychodzi na przejście dla pieszych zza parkującego pojazdu.

Czego dotyczyła sprawa?

Rozpatrywana sprawa miała charakter cywilny, nie karny. Dotyczyła ona żądania zapłaty odszkodowania i zadośćuczynienia, którego domagała się piesza za szkody, których doznała w wyniku wypadku na przejściu dla pieszych.

7 sierpnia 2000 roku powódka (piesza) uległa wypadkowi komunikacyjnemu. Około godz. 18.20 wyszła ona z budynku poczty i skierowała się do przejścia dla pieszych na wprost budynku poczty. Po lewej stronie przejścia były zaparkowane samochody. Z tego też kierunku nadjeżdża Fiat 126p. W ocenie powódki samochód był daleko, wobec czego zdecydowała się na przejście pasa do parkowania oraz jezdni, która miała w tym miejscu 10,5 m. Powódka ma jednak wadę wzroku i używa okularów o mocy 5 dioptrii na oboje oczu, co mogło spowodować złą ocenę odległości i szybkości samochodu. Powódka ma 161 cm wzrostu i weszła na jezdnię zza zaparkowanego samochodu o wysokości 141 cm.

Po upływie 2 do 3,4 sekundy od chwili wejścia zza samochodu powódka została potrącona przez Fiata 126p. Jego kierowca, mimo zbliżenia się do przejścia dla pieszych i ograniczonej widoczności tego przejścia z uwagi na parkujące samochody, nie zmniejszył odpowiednio szybkości (ok. 60 km/godz.) i nawet nagłe hamowanie nie pozwoliło na uniknięcie wypadku. Został on skazany nakazem karnym na grzywnę.

 

Założenie – pieszy na psach

Zdaniem Sądu Najwyższego najbardziej istotną okolicznością, dla poprawnej odpowiedzi na postawione na wstępie pytania był fakt, że w rozpatrywanej sprawie piesza korzystała z oznakowanego przejścia dla pieszych. Zgodnie bowiem z przepisami Kodeksu drogowego pieszy na pasach ma pierwszeństwo przed pojazdem.

W myśl art. 26 ust. 1 ustawy – prawo o ruchu drogowym: "Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu".

Jest przy tym sprawą oczywistą, że pieszy nie może egzekwować swojego pierwszeństwa przez wtargnięcie na jezdnię.

Wymagania stawiane kierowcom

Obowiązki kierowcy pojazdu zbliżającego się do pasa przejścia dla pieszych są szczególne. Odniósł się do tego Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 września 1974 roku (sygn. akt: I CR 347/74), gdzie stwierdził, że:

"Osoba piesza przechodząca przez jezdnię w miejscu oznaczonym powinna mieć zapewnione maksymalne bezpieczeństwo (…). Kierowca zawsze musi się liczyć z możliwością pojawienia się na jezdni osoby pieszej, jest więc zobowiązany zmniejszyć szybkość do granic pozwalających w razie potrzeby na natychmiastowe zatrzymanie pojazdu. W związku z tym kierowca ma obowiązek obserwowania nie tylko jezdni, ale również przylegającego do jezdni w miejscu przejścia chodnika, aby upewnić się, czy nikt nie wkracza na jezdnię, a jeżeli wkracza, to natychmiast hamować (…)"

Pomimo upływu przeszło 30 lat od tego orzeczenia, Sąd Najwyższy w omawianym wyroku z 2005 roku uznał ten pogląd, za w dalszym ciągu aktualny. Podał, że orzeczenie to stwarza wysokie, ale w pełni uzasadnione wymagania dla prowadzącego pojazd mechaniczny.

Sąd Najwyższy uznał, że to na kierowcy, a nie na pieszym ciążył obowiązek zmniejszenia prędkości przed przejściem dla pieszych i upewnienia się, że nikt nie zamierza wkroczyć na jezdnię. Obowiązek ten był szczególnie jaskrawy, bo w rozpatrywanej sprawie przejście było zasłonięte przez zaparkowane na poboczu samochody. W żaden sposób nie zwalniało to kierującego z odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie – stawiału mu jeszcze większe wymagania w zachowaniu należytej ostrożności. Powinien się on bowiem spodziewać, że na terenie zabudowanym ruch pieszych jest czymś normalnym.

 

Podsumowanie

Jak widać na podstawie komentowanego orzeczenia kierowca powinien zachować szczególną ostrożność na przejściu dla pieszych. Pasy są miejscem na drodze, gdzie niezmotoryzowani uczestnicy ruchu czują się bezpiecznie, pewnie i dlatego często sami lekceważą obowiązki rozglądniecia się. Warto jednak pamiętać, że niezachowując zasad ostrożności kierowca naraża się nie tylko na odpowiedzialność za wykroczenie, ale jeżeli dojdzie do spowodowania uszczerbku na zdrowiu pieszego, także na odpowiedzialność karną.

Każda sprawa jest inna, dlatego każdorazowo w tego rodzaju sprawie będzie musiał pojawić się biegły sądowy i ostatecznie to on odpowie na pytanie, czy kierowca mógł zauważyć pieszego i czy mógł się zatrzymać przed przejściem. Ocena sądu każdorazowo natomiast będzie zakładała, że w takim miejscu jak oznakowane przejście dla pieszych kierowca powinien był zachować szczególną ostrożność, rozumianą jako możliwość przewidzenia, że zawsze na drodze może pojawić się pieszy. Pieszy na pasach odpowiadał będzie zaś tylko w granicach swojego przyczynienia się do wypadku, nie będzie to miało jednak wpływu na odpowiedzialność karną, a tylko na jego roszczenia pieniężne. W omawianej sprawie Sąd Najwyższy przesądził, że maksymalny stopień przyczynienia się pieszej, jaki można jej przypisać, to nie więcej niż 10%.

Całe orzeczenie znajdziecie pod tym linkiem.

O innych sytuacjach, kiedy macie prawo na drodze, przeczytacie tutaj.

PODZIEL SIĘ: